Lokalna gazetka ogłosiła, że na Uniwersytecie znowu coś wymyślili. To coś, to urządzenie o tajemniczej nazwie eneregometr. Wbrew pozorom energometr to żaden ulepszony parkometr czy taksometr. Energometr to zmodyfikowana bateria słoneczna, która coś tam zasili może nawet zaiskrzy i wybuchnie jak się do niej wrzuci 10 groszy.
Oczywiście redakcja nie zna się na fizyce kwantowej ani na podróżach w czasie. Nie czujemy się kompetentni w komentowaniu tego typu doniesień. Dlatego zdajemy się na opinie użytkowników internetowego forum Gazety Wyborczej (Zielona Góra). Oto niektóre z nich:
Gość: brago 16.07.09, 16:58
Jakiś koszmar, mamy XXI wiek, i te odkrycia jakby za sobą.
Gość: Brodacz 15.07.09, 11:03 Odpowiedz
I UZ z równą powagą miał się dorwać naszego węgla?
mmmmmm000 15.07.09, 09:52 Odpowiedz
“Jedna kilowatogodzina z energometru to koszt 50 gr”
A jedna kilowatogodzina z Enei to… 47 gr!
Gość: szymek 15.07.09, 13:09 Odpowiedz
teraz tylko czekać, aż z laboratoriów UZ wymknie się niepostrzeżenie piesek AIBO, któremu wszczepiony zostanie moduł sztucznej inteligencji pobrany z Terminatora T1000, który pewnie spoczywa zamrożony w ciekłym azocie w piwnicy UZ, albo prototyp Transformersa (np. skrzyżowanie suszarki do włosów z baterią słoneczną i odkurzaczem), nad którym – od czasu premiery Transformers. Zemsta upadłych, pewnie też pracują na UZ.to się nazywa innowacja! 50 gr a 47 gr! Sukces.
Gość: szprotawianin 15.07.09, 20:19 Odpowiedz
energometr, ehhhh – ile jeszcze nicków wymyślisz? bo ip raczej nietypowe,
strzelam w klublubuski – mam rację?Wiem więcej o silnikach elektrycznych i magnetycznych niż ty, to pewne, i nie
lubię jak ktoś odkrywa w XXI wieku koło, to jest po prostu śmieszne.
Leave a Reply